Strony

Tyle Was tu było

Pomyśl!

Wiele trudu wkładam w prowadzenie tego bloga i bardzo Cię proszę - nie "podpisuj się" pod moimi tekstami!

wtorek, 12 listopada 2013

Opowieści z głębi Nowej Ziemi i te wcześniejsze: O chłopcu z nadzieją

    Był wieczór. Śnieg zasypał ulice swym chłodem. Zaraz miała zjawić się noc i mrokiem gwieździstego nieba okryć senne miasto.
    Jednak nie każdy pragną teraz wejść w objęcia Morfeusza, bo bowiem dziś była noc opowieści. Tawerna "Pod Złotym Dębem" gościła dziś wielu gości. Głównie młodych, dopiero co wkraczających w dorosłość ludzi, ale znaleźli się też starsi od nich słuchacze.
   - Powiedzcie co wiecie o naszym królu? - spytał stary Ubwer jego głos przepłyną w ciszy izby.
   Szanowany w mieście bajarz palił fajkę wypuszczając co jakiś czas obłoczki dymu.
   - Jest jednym z Magów, Magiem Powietrza. - przerwał ciszę jeden z mężczyzn.
   - Tak masz rację, Verhebie. Ale chodziło mi o to jak doszedł do władzy nad Onfordem? - cisza, która nastała po pytaniu dźwięcznie odbijała się od ścian.
   Chwila minęła zanim Verheb odpowiedział.
   - Jest Magiem, widocznie miał do tego prawo.
   - To są czyste bzdury! Nikt nie może tytuować się królem z powodu rasy - Ubwer podniósł głos i spojrzał lodowatym wzrokiem na właściciela tych słów - Koronę ofiarował mu jej właściciel tuż przed swoim koronowaniem, Kevewa III. Większość z was powinna go pamiętać choćby z plotek krążących o nim. - mówił spokojnie, a ostatnie zdanie skierował do pozostałych.
   - O ślepcu, który spotkał vywernę? Nikt w to nie wieży - odezwał się głos z głębi pomieszczenia.
   - I słusznie, bo to nieprawda - poparł go starzec - Vywerny to czysty wymysł człowieka z wybujałą wyobraźnią, ale jednak pierwsza część plotki się zgadza - był ślepy, lecz nie od urodzenia jak mówi inna. Posłuchajcie więc o chłopcu z nadzieją w lepsze czasy...

    Gdy Kevewa miał czternaście wiosen, wedle tradycji, został wysłany na Pierwsze Łowy wraz z innymi chłopcami w jego wieku. Były to jeszcze czasy przed Sojuszem, a ludzie nie uznawali innych istot rozumnych prócz siebie. Błędy jakie wcześniej popełniono sprawiły, iż smoki nie tolerowały obecności człowieka w zamieszkanych przez nie lasach. Ludzie, myśląc, że mają do czynienia ze zwykłymi zwierzętami, zaczęli je łapać i zabijać na widowiskach w smoczych arenach.
   On był niezbyt przekonany co do słuszności ich czynów, jednak jako syn króla nie mógł wyrażać swojego zdania. Tak więc musiał zgadzać się z poglądami ojca.
   Tak więc Kevewa postanowił pójść w Góry, które teraz nazywają się Frew*, lecz w ów czasie nosiły nazwę Herve tu Rabe**. Chciał pokazać ojcu na co stać, gdyż w jego oczach nie miał zbyt wysokiego mniemania. 
   Zima tego roku była sroga, więc niełatwo było się tam dostać. Jednak udało mu się dotrzeć w pół szczytu, radząc sobie z wieloma przeszkodami jak choćby samodzielnym zdobywaniem pożywienia...

   - A na czym polegają te Pierwsze Łowy? - zapytał siedzący obok Ubwera Obe, jeden z najmłodszych obecnych w tawernie.
   - Nie wiesz? - zdziwił się starzec. Spojrzał po twarzach słuchaczy - Hmmm... Rozumiem! Wasze pokolenie nie słyszało nigdy o Pierwszych Łowach. Może to nawet lepiej. Jednakże jak możecie poznać sens tej opowieści jeżeli nie znacie takich rzeczy? Gerse byłbyś tak miły i powiedział tum młodziakom czym są Pierwsze Łowy? - ostatnie zdanie zwrócił zaś do właściciela tejże gospody.
  Gerse rzucił okiem na siedzących przy stołach gości, którzy byli zbyt młodzi by pamiętać o tej tradycji, i zaczął mówić:
  - Uczestniczenia w Pierwszych Łowach nikomu z was nie życzę. Ludzie puszczali czternastoletnich chłopaków do lasu bez żywności. Na dwa tygodnie, miesiące czy też lata. Niekiedy niektórzy z nich nigdy nie wracali, albo nie mogli. Dlatego że bez skóry smoka nie wolno było wracać.
  - Dziękuję, Gerse - zwrócił się do niego Ubwer,a następnie kontynuował do słuchaczy - Wracającdo naszej historii...

  Kevewa dotarł do połowy góry pokrytej śniegiem i lodem. Jednak miał mało szczęścia, które tam było na wagę złota, bo zerwała się lawina.







_______________________
* z onfordzkiego - strome
** z onf. (dosłownie) - strzeż się podróżniku